Biznes to wzloty i upadki

 

Pan Marcin Czyrek, po rozstaniu się z pracodawcą, postawił wszystko na jedną kartę. Skorzystał z dotacji i od trzech lat prowadzi w Jasionce firmę świadczącą między innymi usługi czyszczenia tapicerek i dywanów. Nowa technologia i wysoka jakość usług bronią się same, mimo nie zawsze uczciwych praktyk konkurentów.

 

Jak długo istnieje Państwa firma? Czy w chwili jej zakładania były sprzyjające warunki na rynku?

Moja firma istnieje na rynku od 3 lat. Gdy ją zakładałem, warunki były bardzo sprzyjające. Innowacyjna usługa prania tapicerek domowych i samochodowych, dywanów oraz wykładzin obiektowych nie była obecna na rynku lokalnym. A rynek tego oczekiwał.

Dlaczego własna firma a nie praca na etacie?

Jedenaście lat pracowałem w firmie, która zatrudniała 23 tysiące pracowników. Tam nauczyłem się wielu rzeczy. O swoim biznesie marzyłem od dziecka. Zaczynałem, robiąc i sprzedając zdjęcia żużlowców na rzeszowskim stadionie. Tak więc, korzystając z możliwości pozyskania kapitału początkowego jako zwolniony pracownik, postanowiłem swoje marzenia spełnić.

Skąd pomysł na taką właśnie działalność? 

Pomysł powstał z potrzeby rynku. Osobiście zetknąłem się z problemem brudnej tapicerki w samochodzie oraz zaplamionym dywanem. Szukałem firmy, która wypierze tapicerkę i dywan. Samochód chciałem oddać rano i odebrać po południu. Oczywiście powinien on być wówczas zdatny do użytkowania, czyli wysuszony. Niestety ‒ technologie obecne na lokalnym rynku nie spełniły moich oczekiwań. Nie chciało mi się wierzyć, że nie ma innej technologii. Zacząłem więc szukać czegoś bardziej innowacyjnego. Te poszukiwania zbiegły się z likwidacją mojego stanowiska pracy w firmie, w której pracowałem. A zatem to życie pchnęło mnie do pracy u siebie.

Co Pana zaskoczyło w pierwszych miesiącach po założeniu firmy?

Sporo rzeczy i to takich codziennych! Przekonałem się na przykład, że podczas trzepania dywanów (to pierwszy etap przed praniem właściwym dywanu) potrafi się wytrzepać kurzu i piasku około…. 3,4 kg! I to dywanu o wielkości 12 m2. Z kolei wyjaśnienia właścicieli aut przy zlecaniu nam prania tapicerki samochodowej to już właściwie legenda ☺ Zawsze zaznaczają, że to dzieci nabrudziły i dlatego trzeba wyprać samochód. Ja im wówczas odpowiadam, że przecież ktoś musiał to jedzenie dzieciom dać ☺

Czy trudno było zaistnieć na tym rynku?

Bardzo trudno! Firm które piorą tapicerki i dywany jest dużo. Ja postawiłem na usługę prania tapicerki czy dywanów, ale w innej technologii i zaproponowałem całkiem inną jakość. Nowości ciężko się przyjmują ale dzięki szeptanej reklamie mam zadowalający efekt.

Skąd czerpał Pan środki na założenie firmy? 

Na założenie firmy pozyskałem dotację na założenie działalności gospodarczej dla pracowników firm restrukturyzowanych. Z wrodzonej oszczędności nie dołożyłem nawet złotówki z własnych środków ☺ Biznesplan napisałem sam. Naprawdę!

Czy Pana zdaniem polscy przedsiębiorcy potrafią uczciwie konkurować?

Niestety nie! To zjawisko bardzo destrukcyjne, szkodzące przede wszystkim takim firmom, jak moja. Sam to odczuwam. Jest to bardzo przykre i bolesne, zwłaszcza w zakresie zaniżania cen poszczególnych usług. Przykładowo jedna z firm sprząta halę magazynową o powierzchni 2 tys. m2 trzy razy w tygodniu za… 2000 zł. A gdzie wynagrodzenie pracownika, koszty i inne stałe wydatki?

Jakie wartości wyznaje Pan w biznesie?

Wykonuję powierzone obowiązki z najwyższą starannością i na poziomie, którego ja sam bym oczekiwał jako klient. Potwierdzeniem jest niedawno otrzymany certyfikat „Firma z zasadami".

Firma z pewnością pochłania znaczną część Pana czasu. Czy ma Pan sposób na zachowanie balansu w życiu? 

Ja swej pracy korzystam z wielu udogodnień: kupuję przez internet produkty do wyprodukowania usług, wysyłam mailowo oferty, korzystam z bankowości internetowej czy z mobilnego księgowego. Na swojej stronie internetowej jest możliwość rezerwowania terminu on-line. To zredukowało mi ilość odbieranych telefonów. Mam stronę www.wypierzgo.pl z informacjami, których klient oczekuje. Otoczyłem się ludźmi i dostawcami, z którymi łączą mnie przyjazne relacje. Dzięki temu powstał taki sprzyjający mikroklimat dla wzrostu mojego „small biznesu”. Moje hobby to rodzina i spędzony z nimi czas. Dobrze spędzony wolny czas to także wyprawy rowerem oraz prowadzenie strony parafialnej. Ogólnie mam czas na wszystko i to jest piękne.

Młodzi przedsiębiorcy są często niecierpliwi i oczekują szybkiego (a najlepiej spektakularnego) sukcesu. Niejednokrotnie rezygnują z prowadzenia firmy po roku-dwóch właśnie z powodu trudności finansowych. Co by Pan doradził takim osobom? Jaki jest Pana przepis na sukces?

Niestety trzeba się nauczyć cierpliwości. Wielu świętych tej cierpliwości doświadczało i skoro oni wytrzymali w czasach, w których nie było elektroniki, to i my to wytrzymamy. Gdy otworzyłem biznes, koledzy mówili mi: „Marcin, od dziś pieniądze leżą na chodniku”. I tak jest. Prowadzenie biznesu to takie wędrowanie po górach. Raz szczyt, raz dolinka a i trafia nawet depresja. Trudności finansowe są. Bardzo mi doskwierają ‒ niczym słońce na pustyni. Na szczęście nie mam kredytów ani pożyczek, które trzeba spłacać. Nie mam stałych opłat najmu lokalu i to pozwala mi na stabilizację. W skrajnych miesiącach mam na ten przysłowiowy chleb, ale bywa, że „do chleba” nie mam nic. Nie potrafię nikomu nic doradzić. Do każdego biznesu trzeba podejść indywidualnie, a przede wszystkim poznać jego kondycję finansową.

Dziękuję za rozmowę

O swojej firmie opowiedział Pan Marcin Czyrek, właściciel „Myjemy parą”. Firma mieści się w Rzeszowie (Jasionka 10). Strona internetowa firmy: www.myjemyparą.pl

Zobacz więcej artykułów na blogu
Obserwuj

Dodaj komentarz