Firma z zasadami - Numer „na biznesmena” – dlaczego wciąż działa?

 

Rozpoczął się czas powrotów z wakacji. Dla większości z nas kończy się już sezon urlopowy. Co to oznacza? Korki na drogach, zatłoczone bramki na autostradach, przemęczeni i często nieuważni kierowcy. Myślimy już o tym, że lada moment wrócimy do pracy. Być może to sprawia, że pewne oszustwa, mimo, że się o nich słyszy, nadal działają. W ostatnich tygodniach spektakularnie powrócił numer „na bogatego biznesmena”. Bądźcie czujni!

„Bogatego biznesmena” można spotkać na trasie – na autostradzie, na parkingu. Może być sam lub z rodziną. To, co charakterystyczne – porusza się bardzo drogim autem, jest dobrze ubrany, budzi zaufanie i… zawsze prosi o pomoc w kłopocie.

Różne kłopoty – cel ten sam
Scenariuszy oszustwa jest kilka. Ostatnio jeden z użytkowników Facebooka umieścił na swoim profilu szczegółowy opis historii, jak przytrafiła mu się osobiście. W trakcie powrotu z wakacji zobaczył na poboczu bardzo drogie auto z obcą rejestracją. Auto miało włączone światła awaryjne a stojący obok pojazdu elegancko ubrany mężczyzna próbował zatrzymać jadące auta. Wyraźnie było widać, że potrzebuje pomocy. Gdy polski kierowca się zatrzymał, sprawy potoczyły się szybko. Obcokrajowiec łamaną polszczyzną poinformował, że jest niemieckim biznesmenem i wraca właśnie z podróży służbowej. Nie ma gotówki, ma kłopot z kartą kredytową a kończy mu się paliwo. Bardzo prosi więc o pożyczenie kilkuset złotych. W zamian wręcza złotą biżuterię – łańcuszek i sygnet, zaś dla uwiarygodnienia swojej osoby przekazuje firmową wizytówkę. Pozwala nawet sfotografować siebie i swoje auto! Zdezorientowany fejsbukowicz pożycza więc biznesmenowi pieniądze i odjeżdża. Biznesmen również znika. Szybko okazało się jednak, że biżuteria, jaką dał w zastaw rzekomy Niemiec, jest wykonana ze zwykłego tombaku a numer telefonu z firmowej wizytówki nie odpowiada.

„Turek” z rodziną zajeżdża drogę
„Bogaty biznesmen” może również pochodzić z Turcji. Zajeżdża drogę innym kierowcom i daje sygnały, by zjechać na pobocze. Kierowcy myślą, że być może coś jest nie tak z ich autem i ulegają namowom. Tutaj wysłuchują historyjki – oczywiście „dramatycznej” – o tym, jak biznesmen został okradziony na jednym z polskich parkingów. Nie ma środków na dalszą podróż a musi wraz z rodziną wrócić do domu. Prosi więc o pożyczkę. Dalszy ciąg tej historii jest do przewidzenia.

Zgłaszajcie się na policję
Jak twierdzą policjanci, bardzo trudno oszacować skalę zjawiska. Nie wszyscy poszkodowani kierowcy zgłaszają to oszustwo na policję. Najczęściej wstydzą się tego, że tak łatwo udało się wyłudzić od niech pieniądze, sami zaś ulegli pokusie i z nadzieją na zysk przyjęli „złotą” biżuterię. Te osoby, które przełamały opory i zgłosiły przestępstwo, mówią o stratach od 200 do nawet 2000 złotych! Informujcie więc, jeśli i wam przydarzyła się podobna historia. Uprzedzajcie o tym swoich znajomych!

Zobacz więcej artykułów na blogu
Obserwuj

Dodaj komentarz